Tomasz de Tusch-Lec: Instalacja świetlna przy ulicy Chłodnej

Drogie Biuro! Wytłumaczcie mi proszę sens świetlnej kładki nad Chłodną (Warszawa) i pomysłów, by obok zamontować także karuzelę…

Katarzyna Kazimierowska: Pomysł postawienia dowolnej formy pomnika, który nawiązywałby do wydarzeń Ii wojny światowej i faktu, że Chłodna oddzielała małe getto od dużego podczas niemieckiej okupacji, pojawił się wraz z planami rewitalizcji ulicy. Chłodna z nieco obskurnego pasażu przeżywającego lata swej świetności w poprzednim wieku, miała stać się mini – salonem Woli. Kładka pojawiła się w temacie upamiętnienia wydarzeń historycznych, miała swoją obecnością nie narzucać cienia traumy, wiszącej nad Chłodną ale swoim nocną, podświetloną wersją nawiązywać do rzeczywistego mostu. Czy to dobry pomysł? Żeby na to pytanie odpowiedzieć, należy zadać szereg innych: czy (zawsze) jest sens budować pomniki przypominające o trudnych wydarzeniach historycznych? Jeśli tak, to jaką formę przyjąć? Na jaką dosłowność się zgodzić. Czy to, że niezbyt atrakcyjne w dzień “pałąki” w nocy przypominają świetliste linie zapraszające niejako do przejścia w inny wymiar, to dobry pomysł? Są jednocześnie dosłowne i metaforyczne. Czy można było wymyśleć coś lepszego? Ale jakiego? Bardziej dosłownego czy na odwrót? Mamy problem z mówieniem o historii, jeszcze większy z jej obrazowaniem, ale powoli się uczymy.
Karuzela to pomysł projektanta ulicy Chłodnej, choć wspominał on o zwykłej karuzeli dziecięcej, która mogłaby przynieść więcej życia ulicy. Oczywiście, że kojarzy się ze znamiennym “Campo di Fiori”. Czy w tym przypadku chcemy by historia zatoczyła koło? Czy naddajemy znaczeń zwykłym przedmiotom? Czy cokolwiek może stanąć na Chłodnej bez wywołania burzy? Może trzeba zorganizować tam wielki festiwal puszczania baniek mydlanych, żeby trochę odciążyć atmosferę i pozwolić mieszkańcom na swobodny oddech?



dodaj własne tłumaczenie