Choreografia ciał

Kasia Kazimierowska przypomina swoje tłumaczenie wystawy Choreografia ciał, które odbyło się z warszawskiej Zachęcie w drugim tygodniu sierpnia.

Choreografia ciał” prezentowana w Galerii Narodowej “Zachęta” w swoim założeniu miała odnosić się do związków sztuk wizualnych z ciałem, jego układem, ruchem.
Kiedy myślimy o ciele w ruchu wyobrażamy je sobie głównie poprzez taniec. Taniec jest formą wyrażenia przyjemności, radości, poprzez taniec też wyrażamy swoje potrzeby, marzenia ale też strach, lęk, mamy taniec miłości, flirtu, mamy taniec życia, wirowanie derwiszów i taniec śmierci -średniowieczne dance macabre.
Mamy taniec nieudolny, makabryczny, taniec w powietrzu i na wózku inwalidzkim. Przeciwieństwem tańca, przeciwieństwem ruchu, jest bezruch, zastój, śmierć.
Taniec jest wyrażeniem przyjemności, bo czyż nie przyjemności szukamy w swoim życiu? Pragnienie tańca to pragnienie przyjemności, a przyjemność – tak jak rozumie ją każdy z nas – można osiągnąć za pomocą różnych środków. Często jest to przyjemność perwersyjna, często ociera się o ekstremum, nigdy niezrealizowane w rzeczywistości a jedynie w marzeniu sennym.
Na teledysku Fatboy Slim, Christopher Walken, mimo zaawansowanego wieku, porusza się w tańcu niczym piórko, w obcej teoretycznie ale stopniowo poprzez taniec oswajanej przestrzeni hotelu, by za chwilę zrealizować pragnienie Ikara i freudowskie marzenie senne wielu z nas: z wdziękiem lata w przestrzeni hotelu.
Anna Molska czołga się z kolei na podłodze pokoju w Brukseli, jęcząc i stękając, niczym średniowieczne mistyczki, które poprzez upodlenie ciała doznawały rozkoszy i czuły się bliżej Boga – tak i artystka czołgając się z wysiłkiem po podłodze, wzywając Chrystusa i św. Maryję, przypomina owe mistyczki, a upadlanie ciała sprawia jej perwersyjną przyjemność. Podobnie dwóm kobietom, upadającym lub poddającym swoje ciało histerycznym drgawkom w filmie Jesper Just. Poprzez swoją nieoczekiwaną obecność, zaburzają harmonię przyrody, która zaczyna drżeć razem z nimi, histerycznie tracącymi kontrolę nad ciałem.
Taniec może też być nie tyle celem tylko do celu prowadzić, tańcem można uwieźć ofiarę, w swoim tanecznym balecie modliszka – Aneta Grzeszykowska – wodzi na pokuszenie by w finalnym układzie ciała przypomnieć – niczym memento mori – kruchość życia, które właśnie oddało się w jej władanie. W podążaniu za przyjemnością zatracamy życie, niczym we freudowskiej „Poza zasadą przyjemności”, gdy podążanie za popędem i jego nieświadomą potrzebą realizacji okazuje się być destrukcyjne już w marzeniu sennym.
Wreszcie  marzenie o tańcu i potrzeba ruchu, gdy jest to fizycznie niemożliwe – jak w filmie „The cost of living”
przygotowanym przez DV8 – Physical Theatre, gdzie beznogi tancerz próbuje za wszelką cenę udowodnić swoją pełnowymiarowość i człowieczeństwo, które dla niego uwidacznia się w ruchu i wszystkich jego przejawach. Ruch oznacza życie, istnienie w tkance społecznej, bezruch – wykluczenie.



dodaj własne tłumaczenie