Kostia Berezin: Buty Mesjasza
Proszę o wytłumaczenie książki „Buty Mesjasza” Kostii Berezina.
Zamówienie tłumaczenia realizuje Wiktor Rusin:
1.Tekst- sobowtór.
Aż nadto jednoznaczne jest skojarzenie pracy Kostii Beriezina z twórczością Bruno Schulza, tak w zakresie wizji metafizycznej, jak i samej poetyki utworu. O tym drugim wspomnijmy teraz, na początku, bo później już tym nie będziemy się zajmować: trudno bardziej schulzowską polszczyznę. Na dobre i na złe . Nie ma bardziej schulzowskich ornamentów językowych i metafor, niż te odnalezione w utworze Berezina, wliczając w to być może i utwory samego Schulza. Jest to imitacja prawie doskonała, nawet jeśli często ociera się o nachalność –ta ostatnia w pewnym sensie jest tu nieunikniona.
W nadesłanej mi książce wydawca wspomniał wprawdzie, że mamy do czynienia z przekładem. Nie napisano jednak, w jakim języku powstał oryginał utworu. Jeśli nawet (a zakładam, że nie) to zwykłe przeoczenie, jest ono tutaj znaczące. Niestety mało wiarygodna jest hipoteza, że mamy do czynienia z przypadkową tożsamością języka autorów tworzących równolegle, posługujących się innymi językami ojczystymi, co więcej być może nic nie wiedzących o sobie. To byłoby oczywiście najbardziej fascynujące. Ale nawet jeśli tak oczywiście nie było, trafność imitacji sprawia, że to fantastyczne założenie staje się rzeczywistością. Wiemy, że tak nie jest, a mimo wszystko czujemy, że tak jest. Wiemy, że ktoś nas nabiera, a jednak autentycznie zostaliśmy nabrani. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z językiem idiomatycznym, który nigdy nie będzie „ojczysty”, jeżeli mowę ojczystą zdefiniujemy przez unormowany język oficjalny, do którego zaliczam również język konwencjonalnej prozy czy esejów. W tym sensie dzieło Beriezina zawsze będzie wymagać tłumaczenia na polski, nawet jeżeli zostało oryginalnie napisane w literackiej polszczyźnie. Tak samo jak utwory Schulza, Gombrowicza i jeszcze paru innych.
Już kwestie językowe powinny uświadomić nam, jak rzadkim i jak paradoksalnym zjawiskiem jest autentyczne podobieństwo. Berezin i Schulz tworzyliby w tym przypadku powinowactwo ekscentryczne, dwóch twórców wyobcowanych. To podobieństwo stało się możliwe właśnie dzięki osobliwości i nieprzekładalności języka używanego przez obydwu. Wydaje się w ogóle, że obok standardowego podobieństwa, które polega na powtarzaniu przez kolejnych autorów wypowiedzi utartych konstrukcji umysłowych i językowych (np. młoda pisarka romansów zrzyna z – powiedzmy – Grocholi, która z kolei ściąga z recept amerykańskich itp.) istnieje podobieństwo bardziej niesamowite, które jest jednocześnie silniejsze: casus sobowtóra. Podobieństwo pierwsze jest regułą życia (tak w jego biologicznym, jak i społecznym wymiarze), podobieństwo drugiego rodzaju jest wyjątkiem. I właśnie taką wyjątkowość udało się osiągnąć autorowi „Butów Mesjasza”. To tekst-sobowtór wobec klasycznych tekstów awangardowych autorów środkowo- i wschodnioeuropejskich. (Oryginalną postacią, do której ten sobowtór najdoskonalej pasuje, wydaje się być oczywiście Bruno Schulz, chociaż można by się doszukiwać innych, mniej jednak przekonujących, podobieństw np. do niektórych wątków twórczości Danilo Kisa). [czytaj więcej]





