Okładka „In the Aeroplane Over The Sea” Neutral Milk Hotel

Witam, chciałbym zapytać się, jak można interpretować okładkę fantastycznej płyty Neutral Milk Hotel “In the aeroplane and over the sea”.

Przemysław Gulda: Okładka płyty Neutral Milk Hotel „In the Aeroplane Over The Sea” nawiązuje do popularnego powiedzenia „walić jak w bęben”, a jednocześnie zadaje istotne pytania na temat miejsca kobiety w dzisiejszej rzeczywistości społecznej. Oto bowiem jedyna widoczna w kadrze zaprezentowanym na okładce kobieta, ma zamiast głowy bęben, zwykły prosty bęben, prawdopodobnie – werbel. Aby w pełni docenić wieloznaczność tego symbolu, trzeba odwołać się do świadectw przekazywanych przez najróżniejszych perkusistów świata, technik, którymi się posługują i sposobów w jaki traktują swój instrument. Jedni nie mają dla niego litości – uderzają weń z całej siły, aż do złamania pałeczek, a potem zza pleców wyciągają kolejne pałeczki i wracają do swego destrukcyjnego dzieła. Inni – grają delikatnie, pędzelkami, mając respekt i okazując sporą delikatność. Jeszcze inni zaś grają palcami, miękko i łagodnie, raczej pieszcząc swój instrument niż uderzając w niego. To bardzo czytelny symbol różnych sposobów podejścia do kobiet: agresji, szacunku czy łagodności.  Kobieta na okładce, sądząc z ciemniejszych plam na środku swej bębnowej twarzy, miała raczej to nieszczęście, że trafiła na pierwszy rodzaj perkusistów, którzy – zgodnie z cytowanym na wstępie powiedzeniem – walili w nią jak w bęben. A mimo to jest twarda, nie poddaje się – nadal realizuje swoją kobiecą rolę, powinność, którą narzuca jej społeczeństwo: opiekuje się dziećmi. To oczywiście bardzo jasno pokazuje, jak mocne są kobiety, jak wiele potrafią znieść i ile wytrzymać. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Monika Fleischmann i Wolfgang Strauss

Karolina, napisz wreszcie o M. Fleischman i W. Straussie, bo nie przyszłam na Twój performance i teraz nie rozumiem wystawy (którą widziałam wcześniej)! Bobola

Karolina Breguła: Ogromna wystawa Moniki Fleischmann i Wolfganga Straussa, którą zaprezentowali w CSW Łaźnia w Gdańsku, jest komentarzem do pełnej napięć i konfliktów rzeczywistości  sztuki. Otwierająca wystawę praca „Liquid views” to ruchomy obraz studni. Głęboka woda i leżące na jej dnie kamienie są poetycką metaforą artystycznego świata, w którym my twórcy umieszczamy swoje dzieła. Studnia ta zniesie nieskończoną ilość kamieni, Fleischmann i Strauss zadają sobie jednak pytanie, po co je tam wrzucać i dla kogo. Odwiedzający wystawę może przejrzeć się w tafli wody. Jego odbicie nałoży się na obraz kamieni, przez co wydadzą mu się one znajome i przyjazne. Mimo to będzie musiał przyznać, że wszystkie one są jednakowe. Refleksja artystów na temat sensowności produkowania kolejnych dzieł i wrzucania ich w obieg sztuki jest również tematem innych prac, które prezentowane były w CSW Łaźnia. Projekt „Home of brain” jest ironiczną odpowiedzią na rozwijający się w zawrotnym tempie rynek sztuki, którego efektem jest konkurencja wśród artystów oraz ich bezustanne dążenie do wyjątkowości. „Home of brain” to zaawansowane urządzenie mające zlikwidować granice prywatności myśli. Narzędzie udostępnia nam mózgi innych ludzi i pozwala dowolnie korzystać z pobranych z nich pomysłów. Składa się z maski, która umożliwia przeniesienie się do „domu myśli” wskazanej specjalną rękawicą osoby. Kontynuując porównywanie świata sztuki do pola bitwy Fleischmann i Strauss tworzą „Elektro field sensing”. Jest to seria szpiegowskich urzadzeń, które mają ubezpieczać przed wrogami. Urządzenia te są rodzajem radarów, dzięki którym artysta zawsze słyszy ruch konkurenta. Narzędzia te wzorowane są na urządzeniu zwanym thereminem, które w 1919 roku było jednym z pierwszych elektrycznych instrumentów muzycznych. Fleischmann i Strauss drwiąco dedykują „Elektro field sensing” i „Home of brain” niezdrowo rywalizującym ze sobą kolegom i koleżankom po fachu. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Paweł Althamer: Wspólna sprawa

Przeczytałam ostatnie tłumaczenie akcji P. Althamera i chcę zapytać co w takim razie oznacza podróż kosmitów do Brukseli tego samego artysty? Dziękuję – Mon

Iga Woszy: Być może, podobnie jak w akcji „Bródno”, wysyłając armię złotych ludzi do Brukseli Althamer podejmuje temat samochodów. Tym razem zauważa, że, przez swoich nieuważnych nierozważnych użytkowników, są one często zagrożeniem dla życia.  Antysamochodowych demonstrantów odziewa w odblaskowe kombinezony i wyposaża w gwizdki i inne narzędzia, dzięki którym na pewno zostaną zauważeni przez kierowców. Odblaskowi ludzie jadą manifestować nienawiść do samochodów. Warto zauważyć, że nie jadą do Brukseli autokarem lecz lecą samolotem. Wszystko po to, by nie zwiększać ruchu na drogach.

Karolina Breguła: Wyjazd kosmitów do Brukseli czyli „Wspólna sprawa” to wydarzenie, w którym Paweł Althamer odwraca baśń o brzydkim kaczątku. W opowieści Hansa Christiana Andersena pozbawione urody szare kaczątko było wyrzutkiem stada. Zyskało akceptację dopiero gdy przeistoczyło się w pięknego łabędzia. U Althamera grupa pięknych ludzi z Polski w połyskujących na słońcu złotych skafandrach zachwyca swą urodą mieszkańców zachodniego świata. Po kilku godzinach wsiada do samolotu, by wrócić do swojej pozbawionej blasku rzeczywistości. Zmęczony walką o poprawę świata artysta konstatuje, że nie wszystko zawsze zmienia się na lepsze. Szare kaczątka przeobrażają się w urodziwe łabędzie tak samo często, jak błyszczący złotem piękni ludzie okazują się być dresiarzami z blokowiska. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Paweł Althamer: Bródno 2000

Wytłumaczcie mi co Paweł Althamer miał na myśli przez BRÓDNO 2000

Iga Woszy: Wyobraźmy sobie warszawskie Bródno w późną letnią noc. Przez otwarte okno z niedalekiej trasy szybkiego ruchu dobiega szum jadących bez końca samochodów. Artysta nie może spać, wychodzi więc na balkon. Przez chwilę wdycha spaliny, wsłuchuje się w odgłosy miasta i patrzy na morze zaparkowanych pod nim pojazdów. Potem wraca do łóżka. By łatwiej zasnąć, dzieci przed snem liczą owieczki biegnące w ich wyobraźni. Althamer również próbuje to robić, ale nie może sobie przypomnieć, jak wygląda owieczka. Liczy więc samochody, bo te potrafi sobie wyobrazić bez kłopotu. Akcja „Bródno 2000” to manifest mieszkańca odhumanizowanego miasta, krzyk o potrzebę dostępu do natury, zastąpienie parkingów parkami. Po blisko jedenastu latach myśl ta jest ciągle aktualna w twórczości Pawła Althamera. Jednym z działań, które podejmują ten temat jest chociażby otwarty w 2009 roku Park rzeźb na Bródnie. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]