Mój problem polega na interpretacji tekstu Agnieszki Osieckiej „Uciekaj moje serce”. Mam dylemat co do głównego bohatera tego utworu. Miejscami mogło by zdawać się że to relacja, uzewnętrznienie się kochanki, ale może się mylę?
Marcin Orliński: Aby zidentyfikować bohatera lirycznego w utworze poetyckim, trzeba przeanalizować, w jaki sposób przejawia się on poprzez sam tekst.
W wierszu Agnieszki Osieckiej Uciekaj moje serce, który znamy również jako piosenkę, bohater liryczny mówi o sobie niewiele, a co najbardziej niepokojące, zwraca się przede wszystkim do swojego serca. Powtarzający się na końcu każdej strofy wers „To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć” sprawia, że bohater ma właściwie tylko dwie cechy: potrafi mówić i posiada serce. Inne części ciała pojawiają się tylko na chwilę – splecione ręce czy oczy uobecniają się jako oderwane od podmiotu lirycznego i oddalone od serca.
Tradycyjna interpretacja nakazałaby oczywiście stwierdzić, że mowa tu o pospolitym romansie. Czemu jednak nie mielibyśmy wyobrazić sobie bohatera jako bezcielesnej istoty, która nie ma innych narządów niż serce? Byłoby to coś na kształt przezroczystej zjawy, tępo wsłuchującej się w głuchy stukot narządu, który za sprawą zjawisk kulturowych i społecznych stał się alegorią wszelkiego afektu. Co gorsza, ostatecznie bohater chce się pozbyć nawet serca, o czym dowiadujemy się przecież z tytułu.
Jeśli więc nasz liryczny upiór powtarza w kółko „To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć”, być może nie opisuje swoich erotycznych nostalgii i miłosnego niespełnienia, lecz wyraża po prostu tęsknotę za ciałem. Nieobecność ciała nie jawiłaby się tu tak jaskrawo, gdyby nie nadmiar świata nieożywionego: „hotel”, „plaża”, „list”, „wtorki, które przyjdą po niedzielach”, „miś” i „kwiatów kiść”.
Czego więc tak naprawdę brakuje bohaterowi lirycznemu w utworze Uciekaj moje serce? Spieszę z odpowiedzią: żołądka, kończyn, organów płciowych, skóry, krwi, kości, a w dalszej kolejności również innych tkanek i narządów. Co bohater zyskałby dzięki ciału? Wszystko. Zacząłby być człowiekiem. A jako istota ludzka być może trafniej potrafiłby określić swoją relację z ukochaną osobą niż tylko poprzez ogólnikowo wyrażone żale i pretensje. Dopiero takiemu bohaterowi można by uwierzyć. [czytaj więcej]