Nan Goldin

o co właściwie chodzi z erotyką w fotogrfii Nan Goldin? O to żeby było estetycznie, okrutnie, czy o imitację domowej pornografii, czy jeszcze coś innego? mruja

Agata Diduszko-Zyglewska: Fotografie Nan Goldin to dzieło, które chce być całkowite. Nan Goldin fotografując swoich znajomych przez cały czas, podczas najbardziej intymnych czynności, a także w bezczynności, dąży do tego, żeby stać się narratorem przezroczystym, po prostu zapisującym życie. Chce być „boskim okiem” – tym, którego obecność poczuł chyba każdy kto dłubał w nosie lub onanizował się w pustym pomieszczeniu.

Pornografia to inscenizowane działania, które mają na celu wywoływanie podniecenia seksualnego u obserwatora. Goldin nie inscenizuje i nie chce podniecać – ona rejestruje to, co się dzieje, a więc pornografia odpada w tym wypadku jako pojęcie kompletnie nieadekwatne. Erotyzm jako pojęcie odnoszące się do jako takiej seksualności człowieka na poziomie psychicznym i fizycznym jest za to bardzo mocno obecny w jej fotografiach. Jest to erotyzm podany naturalistycznie bez filmowej mgiełki i obyczajowych filtrów. Zatem na pytanie: co to?, odpowiem tak jak odpowiedział bohater kultowej „Seksmisji”, niejaki Maksiu (Jerzy Stuhr): To życie!

Stefan Paruch: Porno nie wzrusza. W przeciwieństwie do prac Nan Golding, której fotografie dotykają. Niezwykłą sztuką jest zbliżyć się do osoby portretowanej i sfotografować ją w ekstremalnej sytuacji i nienaruszyć jej intymności. Niesamowite jest również to, że można pokazać siebie w bardzo osobistym skrajnym stanie psychicznym i nie zgorszyć. Nan Golding jest do bólu szczera i konsekwentna. Projekt fotograficzny przez lata układa się w emocjonalny pamiętnik, dziennik zdarzeń i notes pełen portretów osób spotkanych, których często już nie ma.




dodaj własne tłumaczenie