Sztuka

Ostatnio na budowie natknąłem się na ta perełkę – od razu wyczułem ze to nie jest byle brudna szmata a kawal Sztuki.

Ewelina Jarosz: Zaiste trafna intuicja! Z pełną świadomością profilu Biura Tłumaczeń Sztuki – wymogu niekanonicznego tłumaczenia -  na myśl przychodzi mi osoba krytycznie nastawiona do historii sztuki jako dyscypliny naukowej, punktująca jej ograniczenia, twórca nauki o obrazie inspirowanej psychoanalizą – George Didi-Huberman – a konkretnie jego studium o freskach Fra Angelico z klasztoru dominikanów w San Marco. Spacerując po klasztornym korytarzu natknął się on na fragment fresku, który “wymykał się” tradycyjnym praktykom historyków sztuki, najogólniej rzecz ujmując, dotyczącym wymogu wiedzy. Fragment fresku nie prezentował żadnego specyficznego przedstawienia, figury, ikonograficznego motywu, a jednak nakropiony farbą nie wiodąc do czytelnej reprezentacji – do widzianego, do wiedzy – dla autora okazał się on jednak specyficzny w odniesieniu do sfery wizualności. Technika, jaką wykonany został fresk z odległej epoki oraz efekt jaki wywoływał, skojarzył go Didi-Hubermanowi z techniką “drip and splatter” Jacksona Pollocka, pokazując jak intrygujące potrafi być spotkanie z obrazami, jak przerywać może ono chronologiczny łańcuch ukuty przez badaczy sztuki, gdy bardziej chcą oni coś wiedzieć niż widzieć.  A teraz idzie Pan po budowie i  natyka się na kawałek brudnej szmaty. Być może spaceruje Pan, rozgląda się po budowie, której nadzoruje, być może ta szmata będzie panu potrzebna, bo jest Pan pracownikiem budowlanym, być może przechodził Pan tylko przez obszar należący do budowy i oto natknął się na coś, co natychmiast skojarzyło się Panu ze sztuką, nabrało jakiegoś dodatkowego znaczenia, czy przedstawione zostało w żartobliwy sposób…bo w Pana zamówieniu odczytuję pewną ambiwalencję, która nam daje do myślenia. Z jednej strony nie ma Pan wątpliwości, że jest to “kawał sztuki”, z drugiej tak sformułowane zamówienie zawiera krytyczny potencjał: czy wszystko może być dzisiaj sztuką? czy jak zaniosę tę szmatę do galerii, to będzie ona uznana za sztukę? A jeśli tak, to na jakich warunkach? Wreszcie najtrudniejsze pytanie osób, dla których obrazy nie są obojętne: co to jest obraz? I mnie ta szmata nie daje spokoju, muszę przyznać. Skąd mogę wiedzieć, czy jest to szmata z budowy, czy praca współczesnego/nej artysty/ki. To, co mam do dyspozycji, to obraz, który intensywnie sugeruje mi swą materialność. Ale pójdę za tym budowlanym tropem. Faktycznie, jakby czerwona tkanina z warstwami bieli i szarości zasłania kawałek muru – dwie czerwone plamy po prawej stronie, jedna przy drugiej sugerują kształt cegły (w tym obszarze widać zagięcia tkaniny); albo zakrywała fragment podłogi – obraz-tkanina został podeptany, widać jasne ślady obuwia. Lecz jeśli mówię o materialności obrazu i o kompozycji, którą ta szmata oferuje, rzecz się jeszcze bardziej komplikuje…Ostatnio mało bywam na budowie, dużo za to chodzę po wielkich muzeach. Nadesłane zdjęcie – bo przecież mamy tu do czynienia i z obrazem fotograficznym – natychmiast skojarzyło mi się ze sztuką Marka Rothki, zarówno ze względu na dwie prostokątne, nasycone czerwienią formy pozbawione ostrych konturów, zawieszone w polu obrazu, jaki i warstwy szarości i bieli rozprowadzone wokół nich, rozwarstwiające powierzchnie szmaty-obrazu, komplikujące ją malarskimi efektami, oferujące kształty i zgęstnienia materialności, obrazowe jakości przypominające chmury. Możemy patrzeć na kawałek szmaty jak na przestrzeń otwierającej się wizualności, gdzie wciąż coś jeszcze, o czym jeszcze/już nie wiemy, można zobaczyć – w zastygłej zaprawie budowlanej.  I wreszcie ktoś, być może Pan, przeszedł się po szmacie, “brudząc” obraz, który mamy przed oczami. To również jest w stanie powiedzieć nam coś o jego naturze. Szmata, poprzez te przypadkowe gesty ludzkiej ingerencji, mniej i bardziej wyraźne ślady obuwia,  staje się przykładem nieczystej wizualności, starannie zaciera też różnicę między profesjonalnym i nieprofesjonalnym dziełem sztuki; Dla Abstrakcyjnych Ekspresjonistów ważny był ślad pędzla jako znak możliwości przełożenia niepowtarzalnej osobowości twórcy na powierzchnię płótna. Tu mamy inny model znaczenia – jego efektywność bazuje na zaludnieniu szmaty anonimowymi odciskami obutych stóp. Dostrzegam co najmniej dwa rodzaje podeszw. “Obuwie” to nie jest jak z obrazu van Gogha, nie tak łatwo je spersonifikować. Choć za pewne jest to możliwe, w grę wchodzi raczej pewna kolektywna konstelacja, oferująca szmatę-obraz przypadkowym podmuchom sensu i je dowartościowuje. Nie mogę już jednoznacznie rozstrzygnąć o naturze obrazu, ani opowiedzieć się po stronie nic nie znaczącej szmaty. I ja mam żart na koniec, ponieważ wolałabym zrezygnować z konkluzji, pozostawiając autorowi zdjęcia pole do snucia własnych interpretacji: aspiracja obrazu do szmaty, obraz który jest szmatą, wkład szmaty dla rozumienia procesów patrzenia na obrazy i kilka innych zagadnień, które starałam się poruszyć w tym tłumaczeniu – wszystko to sprawia, że zasypiają mi stopy…

inne tłumaczenia


SZTU...smy zmysł-?
:

Witam
Dziękuję, nie sądziłem że ktoś z B.T.Sz. zainteresuje się moim “znaleziskiem”
Z niecierpliwością oczekiwałem na tłumaczenie które przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Szmata jest “dziełem” przypadku i warunków panujących na budowie, wpływ na jej wygląd miało X osób przewijających się po budowie,którzy to nieświadomie tworzyli ten “obraz” i zapewne tworzą go dalej(szmata została na budowie,ja nie).
Nie jestem artystą i nie potrafię definiować sztuki, mimo to cieszę się że w gąszczu artykułów budowlanych dostrzegłem szmatę która nie daje spokoju zawodowcom



dodaj własne tłumaczenie