Stanisław Wyspiański: „Teatr swój widzę ogromny”

Mam wielki problem, moja córka dostała taki temat na lekcji SZTUKA (pierwsza klasa gimnazjum): Co miał Wyspiański na myśli, mówiąc „Teatr swój widzę ogromny”?

Marcin Orliński: Gdyby Stanisław Wyspiański żył w naszych czasach, z pewnością fascynowałyby go komputery, światła laserowe i hip-hop, a swoje sztuki wystawiałby w gmachach szklanych biurowców lub wnętrzach opuszczonych fabryk. Tak, autor Wesela doskonale wiedział, jakie możliwości otwierają się przed teatrem, kiedy zaczną się w nim łączyć różne dziedziny sztuki. Co więcej, dziś prawdopodobnie wciąż byłby tym samym brodatym dziwakiem, który hodował w domu kozę, projektował witraże i umarł na brzydką, wstydliwą chorobę.

Wyspiański nazywany bywa odnowicielem polskiego teatru. Ten wszechstronny i niezwykle utalentowany twórca, podobnie zresztą jak inni artyści modernistyczni, pragnął syntezy sztuk. Jego „teatr ogromny” miał nawiązywać do tradycji antycznej i jednocześnie przełamywać tradycyjne ograniczenia związane z przestrzenią i czasem. Celem nowej sztuki miało być ukazanie dramatu jednostki i dramatu narodu w całym bogactwie i niezwykłości. Wyspiański uważał, że artysta powinien wykorzystać szerokie spektrum środków wyrazu: literaturę, muzykę, malarstwo, taniec, scenografię czy pantomimę. W ten sposób w jednym miejscu mogłyby się spotkać przeciwieństwa: tożsamość i obcość, konkret i symbol, pragnienie i czyn, porozumienie i walka, pamięć i niepamięć czy wreszcie jawa i sen.

Słynny fragment dotyczący koncepcji „teatru ogromnego” brzmi:

Teatr mój widzę ogromny,
wielkie, powietrzne przestrzenie,
ludzie je pełnią i cienie,
ja jestem grze ich przytomny.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że powyższy cytat – wbrew obiegowym opiniom – nie odnosi się jedynie do koncepcji teatru jako takiego. Zacytowany czterowiersz to druga zwrotka utworu I ciągle widzę ich twarze, który zaczyna się następująco:

I ciągle widzę ich twarze,
ustawnie w oczy ich patrzę -
ich nie ma – myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze.

Wyspiański nie pisze więc tutaj o teatrze, lecz o swojej duszy. Dobrze jest o tym pamiętać, choćby ze względu na wielkie, modernistyczne pojęcie wyobraźni. Pod koniec XIX wieku artyści nowocześni odkryli bowiem, że u podstaw dzieła sztuki nie stoi rzeczywistość, lecz jej wyobrażenie. Teatr, jaki rozgrywa się w duszy, to nic innego jak widowisko kształtów, barw i dźwięków, które oderwały się od świata i zaczęły żyć własnym życiem.

Czy koncepcja teatru ogromnego jest wciąż aktualna? Myślę, że jak najbardziej. Pomijając już wpływ, jaki Wyspiański miał na teatr XX-wieczny (jego dzieło stało się inspiracją dla takich twórców, jak Tadeusz Kantor czy Jerzy Grotowski), warto zauważyć, że tak naprawdę cały współczesny świat stał się „teatrem ogromnym”. Czyż nie zobaczymy go w telewizji, na ekranie komputera albo w pejzażu wielkich miast? Dzisiejsza sztuka przełamuje wszelkie formy, wychodzi na ulice, wspina się po ścianach budynków i oplata mury. Przekraczając własne ramy staje się częścią naszej codzienności: przedmiotem użytkowym, rodzajem rozrywki, sposobem na depresję, formą reklamy, życiem.



dodaj własne tłumaczenie