Tomasz Koclęga: Sen

Witam serdecznie. Pragnę zamówić interpretację, tłumaczenie dzieła T. Koclęgi pt. Sen. Nie mam pojęcia, co artysta, a może “artysta” miał na myśli. Kawałek kamienia na drzewie. Sztuka współczesna… ech.

Paweł Giergoń: Proszę Pana, bez wątpienia – artysta. Proszę nie deprecjonować statusu człowieka tylko dlatego, że jego twórczość nie wzbudza w Panu satysfakcjonującego zainteresowania. Pisze Pan z wyczuwalną pogardą o “kawałku kamienia na drzewie” i “sztuce współczesnej”… Rzeźba Tomasza Koclęgi nie jest li tylko “kawałkiem kamienia na drzewie”…Wyraża jakąś myśl, którą artysta chciał podzielić się z innymi. Jaką myśl? Od tego właśnie należałoby zacząć. Spróbować. Zastanowić się. Uruchomić wyobraźnię. Niekoniecznie musi to być myśl wzniosła, rewolucyjna, wiekopomna. Nie ma nakazu interpretowania dzieła w 100% zgodności z intencjami artysty. Nie należy bać się własnych skojarzeń, myśli, emocji… Inaczej oceni owe dzieło kolega rzeźbiarz, inaczej inżynier, mechanik samochodowy, polonista, radny miejski, sprzedawczyni w dworcowym butiku czy stróż pilnujący parkingu. Jeszcze inaczej spojrzy na to dziecko, spacerujące z mamą rankiem parkową aleją. Każdy znajdzie dla siebie “furtkę” do interpretacji, zgodnej z wrodzoną wrażliwością, wiedzą, inteligencją czy określonym doświadczeniem życiowym.

“Sen” Koclęgi to czysty surrealizm. Dla jednych być może śmieszny, dla innych przerażający. Dla mnie raczej ten drugi. Miewa(ł) Pan “straszne sny”? Jako dziecko śniłem często koszmary, które były nie mniej absurdalne, co ułożona na drzewie kamienna głowa. Tu, dzięki artystycznemu zabiegowi Tomasza Koclęgi, drzewo zyskało dodatkowe, jeszcze wyraźniejsze cechy antropomorficzne, tak oczywiste dla każdego dziecka. Bez wątpienia, intencje artysty były dużo głębsze niż tylko odwoływanie się do wrażliwości spacerujących parkową aleją najmłodszych odbiorców jego sztuki. Można zadać sobie wiele pytań o rzeźbę i jej relacje z otoczeniem. Dlaczego drzewo? Czy dlatego, że jest tak bliskie naszej duszy i stanowi synonim naturalnego bezpieczeństwa? Dlaczego to tylko głowa i co ona symbolizuje? Całego człowieka czy tylko jego cząstkę, tę najcenniejszą? Tu przecież skupia się całe nasze humanité – uczucia, mądrość, rozum, duchowość, marzenia, zalety i wady… Co śni owa głowa? Czy śni marzenia, bezpiecznie wtulona w niedostępne intruzom konary potężnego drzewa?  Jakie emocje wzbudzić ma w nas ta niecodzienna “prowokacja”, bo o emocje przecież tu chodzi. Jak Pan widzi, rodzą się pytania, na które nie zawsze łatwo znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Zazwyczaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Im więcej pytań i możliwości interpretacji, tym więcej osób znajdzie dla siebie tę jedną, osobistą, wyłączną. Dla mnie “Sen” Koclęgi to moje dzieciństwo, moje marzenia, sny i obawy. To także uczucia, których nie mogę bądź nie chce na głos wypowiadać. Przerysowane, melancholijne rysy twarzy kamiennej głowy budzą we mnie i ciepło i dystans. Uznanie moje budzi też osiągnięty tu efekt symbiozy dwóch skrajnie odmiennych natur. Wiem już, że nie jest to Pańska bajka… A może jednak…?

Joanna Erbel: Rzeźba Tomasza Koclęgi jest próbą zaaranżowania przestrzeni codziennej, jaką jest park, żeby przypominała rzeczywistość snu. Nieraz śniąc tracimy cielesną integralność, rozpadamy się na kawałki, z których każdy żyje własnym życiem. Fragment zatroskanej twarzy zawieszony w konarach drzewa może być czytany jako metafora pokawałkowanej tożsamości, która gubi się między sprzecznymi rolami społecznymi. Kamienna twarz jest zmęczona ciągłym poszukiwaniem miejsca dla siebie. To poczucie, w rzeczywistości jest znacznie bardziej dojmujące niż w śnie, gdzie wszystko jest możliwe. Rzeźba zamiast swobodnie lewitować  w powietrzu przygniata drzewo, które albo zostanie odciążone albo runie pod naporem kamiennego bloku. Drzewo jak wiele bliskich relacji, mimo starań, nie jest w stanie długo utrzymać ciężar rozpadającego się “ja”. Patrząc na rzeźbę Koclęgi z czasem przestajemy żałować smutnej twarzy, a nasza uwaga przenosi się na obciążone drzewo. Sprawia to, że stajemy się bardziej krytyczni wobec własnych strategii przepracowywania depresyjnych stanów.

inne tłumaczenia


władysław gałka
:

zdjęcie jak większość tego rodzaju zdjęć trywializuje zamysł artysty, jednak nie wątpię o zaskoczeniu jakie daje ta obciążona rzeźbą gałąź, co ma powiedzieć człowiek co nigdy nie śni lub śnił ostatni raz tak dawno że już nie pamięta-tu ma adnotację do jakiejś fiszki w ja o koncepcji żywej pamięci



dodaj własne tłumaczenie