Salvador Dali: Kuszenie Św. Antoniego

Dobry wieczór! Zobaczyłam w wiadomościach reportaż na temat Biura Tłumaczeń Sztuki. Współczesnej. Jest wiele obrazów, o które chciałabym zapytać… wszystkie są namalowane przez znakomitego surrealistę Salwadora Dali. Jako jeden z pierwszych (bo zapewne będę odwiedzać tę stronę nie jeden raz) dam jego obraz pod tytułem: „Kuszenie Św. Antoniego”. Chciałabym się dowiedzieć o co chodziło artyście, gdy tworzył to dzieło. Pozostaję z szacunkiem, jednazwieluinternautek

Joanna Erbel: Obraz Salvadora Dalego „Kuszenie Św. Antoniego” można traktować jako wyraz lęku przed radykalną zmianą przestrzeni miejskiej. Monumentalne budowle oraz pomniki wkraczające w pustą przestrzeń na plecach długonogich zwierząt są reprezentantami totalnych planów przebudowy miast. Zarówno pomnik z kobietą, strzelista piramida, ceglana wieża czy świątynia mieszcząca w sobie nagi kobiecy tors zwiastują dominację jednej formy architektonicznej. Każda tego typu przemiana wiąże się wyrugowaniem z przestrzeni tego, co odbiega od dominującej ideologii, należy do marginesu czy pojawiło się tam chwilowo. Ustawienie Świętego Antoniego, który jest patronem rzeczy zaginionych, dzieci, ubogich, podróżnych jako przeciwnika nadchodzących zmian można potraktować jako głos Dalego przeciwko temu ruchowi homogenizacji przestrzeni oraz przypomnienie roli Kościoła jako sojusznika wykluczonych. Św. Antoni patrząc na nadchodzące zmiany przez krzyż stara się nie ulec urokowi totalizujących projektów. Na obrazie, Św. Antoni nie jest jedynym obrońcą starego porządku. Ma on jeszcze parę sojuszników – dwie osoby próbujące przytrzymać jedną z nóg słonia niosącego świątynie. Ich działania zdają się być skazane na niepowodzenie, jednak wyraz stającego dęba konia i ustawienie ciał słoni oraz zmiana kierunku chodu ostatniego z nich, wskazują, że nawet te niewielkie siły mogą podważyć oczywistość ich marszu i rozbić pochód. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Artshow w Słodowni Starego Browaru w Poznaniu

Bardzo proszę o recenzję wystawy, która otworzy się w sobotę w Słodowni
Starego Browaru. Artshow – Wernisaż 4.09.2010, godz. 19:00. Wystawa czynna od 5 – 19.09.2010 w godzinach 12.00-19.00. Galeria Słodownia (poziom +1, +2), Stary Browar w Poznaniu. Doprawdy chciałabym móc opowiedzieć o niej koleżankom. Ile to kosztuje?

Ewelina Jarosz: „Wystawa prezentuje najnowsze dokonania artystów związanych z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu, w większości skupionych wokół wydziału Komunikacji Multimedialnej.” I rzeczywiście wydaje się że pokaz sztuki w ekskluzywnych warunkach Galerii Słodowni to jedyne koncepcyjne uzasadnienie tej wystawy. Pomyślałam też o sztuce na pokaz, o sztuce, która pokazuje. Dużo na tej wystawie instalacji multimedialnych, wideo, bodajże jedna praca interaktywna (Piotr Wołyński „W cztery oczy”) – a zatem trzon wystawy to wizytówka poznańskiej ASP. Prace są dobrze wyeksponowane w przestrzeniach dwóch poziomów Słodowni, zresztą aranżacje wystaw są mocną stroną tej Galerii. Nie przekonała mnie jednak ta wystawa jako całość, gdy nie znalazłam w niej klucza doboru prac innego poza już wspomnianym. Czasem przystawałam i myślałam o efektowności sztuki multimedialnej (art show); prace Marka Sobczaka (niestety nie pamiętam tytułu, praca ta rozpoczynała wystawę. Było to przejście złożone z krat, które zaczynały przeraźliwie trzeszczeć po wstąpieniu między nie widza. Praca ta pojawiła się również na zapowiadającej Mediations Biennale 2010 wystawie „Mediatorzy”) i Jana Berdyszaka „Drzwi po drodze” 2010 nasunęły refleksję nad motywami drogi, przejścia, trudnego wejścia w świat sztuki, wymagającego porzucenia schematów codziennego postrzegania rzeczywistości; na podobnej zasadzie mą uwagę przykuła również obecność luster w instalacji „Some flowers for you” (2010) Andrzeja Syski. W koncepcje pokazu sztuki wpisywała się wg. mnie znana praca Izabeli Gustowskiej „Summer Time” (2010), na którą spojrzałam jak na układ planetarny złożony z roju obrazów, które dosłownie zdawały się podgrzewać temperaturę wokół. A zatem trafiły do mnie pojedyncze prace. Oprócz wspomnianych już – „Pahoda” (2010) Jakuba Jasiakiewicza, podejmująca zagadnienie relacji słowa i obrazu oraz „Stadion” (2010) Leszeka Knaflewskiego, gdzie na obracającą się płytę winylową z pierścieniem zębów zamiast igły opada szczotka do zębów. Świetna, poruszająca wyobraźnię praca, aż ciarki mnie przeszły w ciszy galeryjnej sali i udałam się do Sowy, dosłownie kilka kroków dalej w Bro, delektować się kawałkiem mojego ulubionego miodownika. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Piero Manzoni: Gówno artysty

Co chciał przekazać Piero Manzoni w swoim dziele Gówno artysty

Małgorzata Mostek: Podobno jest taki czas w życiu małego człowieka, że nie dość, że zadaje za dużo zbyt podstawowych pytań, to jeszcze wszystkiego musi dotknąć, pomacać, spróbować samodzielnie. Nikomu nie wierzy na słowo. Podobno małego człowieka interesuje wtedy najbardziej to, co się z
niego wydobywa – rozpaćkane jedzenie, gile z nosa i kupa. Piękny czas nieustraszonego odkrywcy kończy się jednak dość szybko, na pytania z cyklu
dlaczego? słyszy bo tak i daj mi już spokój, a przed wsadzeniem ręki do nocnika powstrzymuje go histeryczny krzyk rodziców. Potem dowiaduje się, że to jest be i że śmierdzi, i że to bakterie, i że fuj, i że najlepiej jest spuścić szybko wodę, zamknąć klapę i uciec z łazienki jak najszybciej, by z Tym Czymś nie mieć w ogóle
kontaktu. A, i umyć ręce, dokładnie, ciepłą wodą i mydłem. W ten sposób higieniczna i opresyjna kultura uczy małego człowieka swoich zasad. Proces ten zostaje skondensowany w dziele Piero Manzoni
Gówno artysty – to, co pierwotne, fascynujące, obsceniczne, analne, oralne i wyparte zamknięte zostaje w sterylnej i (prawie*) szczelnej puszcze. W opresyjnym pojemniku kultury mieści się więc wszystko to, co chcielibyśmy wiedzieć, a o co nie wolno nam pytać.

*wieść niesie, że niektóre pojemniki nie były do końca szczelne i że
zaczęły przeciekać. Tak oto podświadomość wydobywa się na światło
dzienne, narażając uporządkowany, cywilizowany i pewny swoich zasad
świat na powrót do dziecięcego
ale dlaczego?

Roman Łuszczki: Dzieło Gówno artysty Piero Manzoni jest wykreowanym i podniesionym do rangi dzieła sztuki przedmiotu wyjętego, wyciśniętego z organicznego ciała i skrzętnie zamkniętego w obudowie w postaci metalowej puszki. Dziewięćdziesiąt puszek z gównem zostało wycenione przez autora do równowartości złota, wprost proporcjonalnie do jego wagi. Dzieło to można odebrać na dwa sposoby:

- Fascynacją radykalnych prac dadaistów, promując nie skrępowaną formę sztuki (ready mades).

- Zastosowaniu perfidnej autorskiej prowokacji, mającej na celu zdyskredytowanie snobistycznego świata sztuki. Zadufanych w sobie instytucji promujących sztukę, kuratorów i kolekcjonerów. Gówno pełniące tu rolę drogocennej masy, staje się inwestycją w postaci dzieła o równowartości złota z opakowanej wydzieliny wydobytej z odbytu artysty. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Robert Rauschenberg: Monogram

Witam, chciałem się zapytać o co chodzi z kozą dodo (albo dada) z muzeum sztuki współczesnej w Sztokholmie. Z góry dzięki za tłumaczenie. Pozdrawiam, Krzysztof Opałka

Marta Abramowicz: Od wieków kozy były towarzyszkami życia pasterzy, samotnych rolników, ale także ludzi lubiących eksperymenty seksualne, szukających doznań ciekawszych niż pozycja po bożemu, w tym wielu artystów. Koza Dada została uwieczniona na swoim łożu rozkoszy. Inna rzecz, że trudno wyrokować czyjej rozkoszy… Bo jeśli nawet przyjąć, że Dada lubiła seks, to zapewne nie chciała mieć potomstwa z dwunożnym partnerem. Stąd stale ma na podorędziu prezerwatywę. Jest tak mocarna, że zadbanej, pięknie umalowanej i uczesanej kozie zajście w niechcianą ciążę nie grozi. Świadczy o tym spokój malujący się na twarzy modelki. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]