Wojciech Bąkowski: Ściana

Witam! Bardzo interesuje mnie interpretacja pracy Wojciecha Bąkowskiego „Ściana” z wystawy „Jest tylko to, co widać” – do niedawna z warszawskim CSW.

Antoni Burzyński: Na pierwszy rzut oka, praca wideo Wojciecha Bąkowskiego „Ściana” mogłaby wydawać się dziełem całkowicie autoreferencyjnym. Towarzyszący utrzymanej w „brudnej”, trochę teledyskowej stylistyce projekcji głos mówi „Nic nie ma. Jest tylko to, co widać”. Byłoby to ostentacyjne w tonie zaprzeczenie, zanegowanie treści. Sama projekcja stanowiłaby zamknięte koło wizualności, która wskazuje wyłącznie na siebie samą i zaprzecza dalszej interpretacji. Manifest wtórnego odrzucenia wszelkiej znaczącej warstwy dzieła, podany w chropawej, typowej dla tego artysty, „ulicznej” formie. Poetyka werbalnej wypowiedzi z offu również wskazuje na brak drogi, którą można by podążać, na zamknięcie i zaprzeczenie zachęty do zagłębiania się w pracę.

A więc co widać, gdy patrzymy na projekcję? Niedługo po otwarciu wystawy w Zamku Ujazdowskim w Warszawie, krążyć zaczęła dziwna anegdota – otóż na Warszawę padł ponoć cień przyrodzenia artysty, którego akt stanowi część pracy. Przez pięć tygodni trwania ekspozycji artystyczna stolica żyła pod presją zagrożenia ze strony Poznańskiego potencjału.

Autor, jak wiemy, wcale nie umarł. Dlaczego mielibyśmy unikać wiązania postaci występującej w video, modela, z żywym człowiekiem? W takim przypadku trzeba przyznać, że funkcja ekspresji i autoprezentacji autora w dziele spełnia się tutaj bardzo dobrze. Jest to wręcz świetna promocja. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Yurij Yanovych: Bez tytułu

Właśnie usłyszałem o Państwa projekcie w polskim radio tok FM (slucham w Genewie przez internet). Przesyłam zdjęcie obrazu ukraińskiego malarza Yurija Yanovycha – mam ten obraz już od ponad 10 lat.  Obraz jest mały, około 40×40 cm, bez tytułu, olej na płótnie. Często zadaje moim gościom pytanie – co tam widać?  I otrzymuje bardzo rożne odpowiedzi – nie przytaczam ich, żeby niczego nie sugerować. Nigdy nie udało mi się usłyszeć zdania specjalisty. Z poważaniem, Jacek Jaworski

Ewelina Jarosz: Horoskop roczny dla obrazu Yurija Yanovycha

Co tam widać na obrazku Yurija Yanovycha

Niektóre obrazy wolą nie słuchać słów ekspertów

Inne tak już mają, że same na usta pchają odpowiedzi

Na ścianach wiszą płótna, nad którymi nikt się jeszcze nie zastanawiał!

Nadejdzie moment, w którym cierpliwość w coś więcej przemieni twoje spojrzenie

Śnieżnobiała Tancerka schodzi z gór i pragnie zabrać cię na przelot awionetką

Dlatego nie pokazuj innym zbyt często tego magicznego obrazu.

Zachowaj jego źdźbło tajemnicy. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Przemysław Paliwoda: Klucz

Proszę o tłumaczenie graficznego tryptyku klucz (autor: Przemysław Paliwoda 2003).

Karolina Breguła: Centralnym punktem pracy Przemysława Paliwody jest człowiek. Ludzki trzon jest tu treścią wszystkich przedstawionych elementów – łącznie z tymi, w których go brakuje. Antropocentryczny tryptyk Paliwody mówi przez to, iż kluczem do rozumienia świata jesteśmy my sami.

Joanna Erbel: Tryptyk graficzny Klucz Przemysława Paliwody przypomina dziecięce wycinanki, w których z niepozornych elementów można złożyć skomplikowane formy, różnorodne postaci i otaczający je świat. Bioródnorodność środowiska zostaje rozbita na proste kształty, które dopiero w odpowiedniej konfiguracji stworzą rozpoznawalną całość. Paliwoda idzie jednak dalej niż większość autorów dzieciecych układanek i zabawek. Nie rozdziela zwierząt od ludzi. Zarówno postać w kapeluszy (lub czapce czy z aureolą), jak i jeleń, indyk i miś mają tą samą bazę: podmiotowe, patrzące i odczuwające ciało, które jest wspólne wszystkim istotom żywym. Czyni to Paliwodę rzecznikiem radykalnego posthumanizmu traktującego na równych prawach zarówno ludzi, jak i zwierzęta.

Barbara Wybacz: Dla mnie Paliwoda pokazuje, iż człowiek bez tych naddanych elementów jest nic nieznaczącym kadłubkiem… [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]

Salvador Dalí: Wielki masturbator

Jestem – delikatnie to określę – mało pozytywnie nastawiony”, do tzw. sztuki nowoczesne i jej absurdalnego dla mnie artyzmu. Proszę o wytłumaczenie czy też zinterpretowanie choćby czegoś takiego (przepraszam, ale trudno mi to nazwać dziełem).

Joanna Erbel: Obraz Wielki masturbator Salvadora Dalego przedstawia ogromną kobiecą postać rozpływającą się po obrazie z ustami blisko męskiego krocza. Kobieta ma przymknięte oczy i wyraz błogiego spokoju na twarzy. Wbrew temu, co mogłoby sugerować narzucające się w patriarchalnej kulturze odczytanie tytułu, kobieta nie koncentruje się na sprawianiu seksualnej przyjemności mężczyznie, u którego stóp leży. Wręcz przeciwnie – wydaje się w ogóle jego kroczem niezainteresowana. Nie jest jednak pasywna – jej ciało jest zaangażowane w penetrowanie otaczającej ją rzeczywistości. Zlewa się z otoczającymi ją przedmiotami, zespala, zaczepia i daje się zaczepiać. Niektóre z tych relacji przebiegają gładko jak złączenie się z kamienną popękaną formą, innym razem -jak w przypadku wbijającego się haka – prowadzą do naruszenia powłoki ciała. Relacja kobiety ze światem jest totalna. Kobiety i świat wzajemnie do siebie przynależą i się uzupełniają. Relacja obejmuje również męską figurę, ale nie jest na nią zorientowana. Obraz Dalego pokazuje seksualne i sensualne uwikłanie kobiety w otaczający ją świat, które jest źródłem zarówno siły, jak i rozkoszy. To nie kobieta jest tutaj “wielkim masturbatorem” zredukowanym do zaspokajania męskiego pożądania. Masturbatorem jest tutaj cały świat będący źródłem silnych zmysłowych wrażeń. Zaś erotyczna relacja prowadzi nie tylko do seksualnej przyjemności kobiety, ale jest również działaniem przekształcającym rzeczywistość.

Piotrek Stasiowski: Na początku drobna uwaga: zniechęcałbym serdecznie do negowania wartości sztuki nowoczesnej czy współczesnej w całości i bez prób jej zrozumienia. Założę się, że podobne, negatywne oceny towarzyszyły wielu innowacyjnym, burzącym kanony sztuki dziełom z poprzednich wieków, które dziś powszechnie uznajemy za wartościowe. Z drugiej strony, również nie wszystko, co zostało stworzone przed wiekami musi posiadać dla nas wielką wartość artystyczną. Dziś pamiętamy to, co było świetnego z przeszłości, zapominając o wielu oczywistych knotach, uświęconych tradycją i historią. Podobnie jest ze sztuką nowoczesną – są jej lepsze i gorsze odsłony, lepsi i gorsi artyści, lepsze i gorsze ich prace. To, że są pozbawione (na razie!) balastu historii daje nam jedynie możliwość, aby bez uprzedzeń, kierując się własnym gustem i rozeznaniem oceniać je i opisywać.

Uwagę tę czynię również z tego względu, że sam nie jestem fanem twórczości Dalego, którego obraz Pan wskazał. Tym bardziej interpretacja ta będzie raczej głosem adwokata diabła. Pozycja Dalego w sztuce jest już dość określona, z pewnością wszedł do panteonu twórców XX wieku, choć nie bez kontrowersji i zwątpień w moc jego sztuki. Historycy sztuki omawiając jego twórczość wskazują przede wszystkim na stosowaną przez niego poetykę marzeń (bądź koszmarów) sennych, która stała się przyczynkiem do stworzenia ważnego w sztuce ruchu surrealistów. Nie możemy zapominać, że obraz ten powstał w czasie szerokiego zainteresowania psychoanalizą Freuda, która miała być finalnym wytłumaczeniem dla mocy wyobraźni. Dlatego też sądzę, że trudno jest interpretować obrazy Dalego w jeden, słuszny sposób. Ich siła leży w nieskończonej ilości własnych interpretacji i skojarzeń oraz wyciągania osobistych wniosków. [czytaj więcej]

[dodaj własne tłumaczenie]