Cecylia Malik: 365 drzew

Witam, nie rozumiem, o co chodzi w akcji krakowskiej artystki Cecylii Malik, która wchodzi na kolejne drzewa. Chciałabym się dowiedzieć, co Cecylia chce przez to powiedzieć.

Zofia Maria Cielątkowska: Kiedy patrzę na fotografie Cecylii Malik w gałęziach Dębu czy Klonu, duch historyka sztuki karze mi z lekką ironią myśleć o tysiącu drzewek  uwiecznionych jako tło i uzupełnienie koloru w historii malarstwa. Zdarzają się oczywiście wnikliwe studia pejzaży czy poszczególnych egzemplarzy, ale czy nie opierają się na pewnym poziomie ogólności, umowności czy wyobrażeniu? Parafrazując powiedzenie J.P. Sartra takie malarskie drzewo jest czymś przerażającym, gdyż mogło by być jakimkolwiek drzewem, w jakiejkolwiek przestrzeni. .. W kontraście do tak przestawionej klasyki, projekt Cecylii Malik jest czymś bardzo żywym i namacalnym – każde drzewo  jest osobiście przez nią dotknięte i nie można pomylić go z żadnym innym, jest tylko tym jednym konkretnym bytem w określonym miejscu i czasie.  Artystka odchodzi od klasycznie wyuczonej  wyobraźni  natury na rzecz realnej obecności i bezpośredniości. W tym osobistym geście nadającym każdemu „egzemplarzowi” z osobna zauważalne miejsce, kryje się być może coś jeszcze;  wspomnienie z dzieciństwa i wspinaczki po gałęziach, a może jakieś bardziej osobiste doświadczenie…

Joanna Erbel: Praca Cecylii Malik “365 drzew” porusza kwestię codziennego bycia w przestrzeni miejskiej, naszego stosunku do otaczającego świata, podażania za normą i szukania coraz to nowych szlaków. Malik, jak miejscy parkourowcy, szuka tras nieznanych, nowych perspektyw, z których miasto widać inaczej niż z poziomu chodnika czy okna. Tak jak Igor Krenz i Tomasz Saciłowski w swojej pracy “Skoki przez bramkę”, gdzie można było się nauczyć skakać przez bramkę od metra, proponuje nam przekroczenie naszych cielesnych odruchów i nabycie nowej sprawności. Jednocześnie wybierając drzewa za przedmiot zainteresowania wpisuje się w nurt  aktywizmu miejskiego, który przypomina o obecności zieleni w mieście. Drzewa są z jednej strony stabilnymi konstrukcjami, na którego można się wdrapać. Z drugiej zaś żyjącymi istotami, z którymi codzienny intymny kontakt daje energie na cały dzień. Co więcej, wybór kolorowego, który podkreśla jej kobiecość, sprawia, że przestajmey traktować chodzenie po drzewach jako domenę dzieci albo profesjonalistów (obcinaczy gałęzi czy zbieraczy owoców). Chodzenie po drzewach jeśli robimy to codziennie ma być formą codziennej gimnastyki niezbędnej do zdrowego życia.

inne tłumaczenia


BK
:

A może o nic nie chodzi. Może Cecylii Malik po prostu przyszedł do głowy taki pomysł i tyle. W końcu znajdzie się kilka osób, które z pewnym trudem odnajdą w tym głębszy sens lub wpiszą projekt w jakiś szerszy kontekst. Ale czy ten kontekst rzeczywiście ma uzasadnienie? Czy bliższe prawdy nie jest po prostu określenie tego działania jako wspomnienie z dzieciństwa. Czy trzeba aż tak daleko szukać?



BK
:

ps. Według mnie głównym bohaterem tego działania nie jest jednostkowe drzewo ale Cecylia Malik. Drzewa są tylko tłem, uzupełnieniem koloru. Takie drzewo “…mogło by być jakimkolwiek drzewem, w jakiejkolwiek przestrzeni…”



K
:

Tłumaczenie? Cecylia Malik sama wytłumaczyła o co jej chodziło na swojej stronie w opisie projektu. Projekt wydaje się ciekawy, jednak brakuje mi w nim dokładnego nazewnictwa. “Drzewo, akacja” W naszym klimacie niestety akacje nie występują, chodziło o robinię akacjową, “Drzewo, bukszpan”… Bukszpan nie jest drzewem a krzewem, natomiast “Drzewo, jakieś tropikalne” całkowicie mnie zniechęciło. Jeśli nazwa projektu to 365 drzew, to chciałbym zobaczyć same drzewa, jeśli drzewo jest tak ważne w projekcie chciałbym, aby pokazana była różnorodność otaczających nas roślin, więc “Drzewo, sosna” odpada, bo w ten sposób nie można pokazać różnorodności. Sosna czarna, sosna pinia, sosna zwyczajna, to są nazwy, to jest zwrócenie uwagi przeciętnego człowieka na otaczającą nas różnorodność.



dodaj własne tłumaczenie